Kawiarnia Kwadratowa ul. Reja 9 Warszawa | Motyl aka Dj Mo
16591
page-template-default,page,page-id-16591,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,qode_grid_1300,side_area_uncovered_from_content,footer_responsive_adv,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Kwadracast #5 – Motyl aka Dj Mo

[mixcloud https://www.mixcloud.com/kwadratowa/ptaki-kwadracast4/ width=100% height=400]

Opinia na temat niedzielnych imprez.

Uważam, że ta formuła jest bardzo dobra, bardzo podoba mi się miejsce, uważam że oprócz bezpośredniego sąsiedztwa Teatru Ochoty, a także lokalizacji przy Pomniku Lotnika, dzięki czemu nie trudno tutaj trafić a zieleń, która wśród dzielnic chyba tylko oprócz żoliborza, występuje w takiej ilości,  tylko zachęca do spędzania tutaj czasu, jest bardzo ciekawą alternatywą, na niedzielę również :D.

Wg. mnie każda pora jest w porządku na posłuchanie dobrej muzyki, ale także na spędzenie po prostu trochę czasu ze znajomymi pod koniec weekendu, tańcząc rozmawiając czy na leżaku wyciszając się, nie ma to znaczenia. Mam nadzieję, że cykl się rozpędzi a  ludzie zrozumieją że spacer na starą ochotę z centrum to ok 15 min, tym bardziej że koszykową i filtrową, taki spacer to czysta przyjemność z resztą Al. Armii Krajowej też.

Tak zdecydowanie uważam, że trzeba ludziom dać czas żeby do niedziel w rytmach muzyki na słońcu dojrzeli, chociaż co tu dojrzewać jak z resztą zauważyłaś, niedziela to dzień wolny,  dlatego można go wykorzystać w odpowiedni sposób :D.

Skąd czerpiesz inspirację i które są najważniejsze.

Cóż inspiracje chyba czerpię zewsząd, w domu do muzyki było generalnie specjalne podejście, dlatego w każdym momencie życia zbieram tyle inspiracji ile się da, inspirują mnie też miejsca, emocje a rdzeń i źródło pola do inspiracji znajduję,  w przyrodzie. Mieszkając praktycznie całe życie w centrum miasta, cenie sobie czasami spokój.  Z muzycznych inspiracji najwięcej chyba zawdzięczam radiu, w dzieciństwie wraz z bratem mieliśmy fajnego Radmor-a (radioodbiornik), z pomarańczowo podświetlanym ekranem i rzeczywistość była raczej dla mnie skalą zasięgu częstotliwości tego radia.. W pewnym momencie na urodziny każdy z nas dostał od rodziców po własnym małym przenośnym radioodbiorniku, nigdy tego nie zapomnę brałem je wszędzie, co czasami mogło być uciążliwe dla innych, ale to nie miało wtedy znaczenia. Jestem młodszy więc dostałem mniejsze o jeden zakres ale przebolałem to po jakimś czasie.

Tak więc radio było dla nas niemalże całym światem no plus oczywiście cała kolekcja kaset magnetofonowych, ale to w tamtych czasach często było combo. Przez to słuchałem w młodości całej masy muzyki, w radiu emitowano wtedy sporo dobrego rocka ale jako wczesny nastolatek lubiłem odrobinę mocniejsze granie. Warto tutaj wspomnieć że lata 80 te to był bardzo dobry okres również w muzyce polskiej, szczególnie jeżeli chodzi o alternatywne gatunki, ale to jest w miarę logiczne jeżeli spojrzymy na to jakie rzeczy powstawały w najcięższych historycznie momentach w różnych czasach i miejscach. To zawsze się jakoś nawzajem determinowało, tryb i styl życia do tego co generowano  Bardzo podeszło mi  Minor Threat, Bad Brains, później Helmet, Slayer czy Sepultura, bardzo lubiłem tę dynamikę.

Na początku słuchaliśmy głównie, intuicyjnie, randomowo, potem  Niedżwieckiego, ale najwięcej Tomka Beksińskiego w dwójce a później już w trójce, stąd pierwsze najmocniejsze chyba inspiracje new romantic czy

new wave, które wzięły się również z jego selekcji zespołów, których teksty tłumaczył, ale słuchowisk czy zwykłego nois-u przeskakując po skali, jak gadali o polityce, też.

Stąd u nie w głowie Joy Division, The Cure, całe 4 ad,  Depeche Mode, Front 242 czy wreszcie Kraftwerk czy później Autechre, Richard D James czy Orb . Kiedy poznałem kunszt producencki takich mistrzów jak Brian Eno, Francois Kevorkian, Mark Bell, Thomas Fehlmann czy Mark „Flood” Ellis wiedziałem, że to co mnie szczególnie w życiu interesuje, to dźwięk a także jego mix, ponadto to co mnie tak bardzo pociągało to interakcja za jego pomocą z ludzmi. Potem doszły również hip opowe inspiracje turntablizmem typu Dj Shadow, Qbert, Dj Premiere, Pete Rock, RZA, do tego systematycznie odwiedzane w latach 90 tych Warsaw Summer Jazz Days, gdzie m.in trafiłem na koncert Praxis i byłem już ugotowany. Później eksplozja elektroniki z pod szyldu Warp records plus oczywiście fascynująca była również hard corowa scena a także w połowie lat 90 tych fenomen muzyki jungle, jaki pojawił się głównie na wyspach brytyjskcih z czego później wyrósł mniej już emocjonalny drum n bass. W tamtych czasach to była także cała kultura i wręcz Ruch Społeczny a dźwięk przynajmniej jego kung fu :). Wtedy doszła chyba najmocniejsza inspiracja jaka było Underground Resistance i wizja pewnego rodzaju walki z systemem, poprzez muzykę i stwarzanie przez nią alternatywnej przestrzeni, gdzie granice miedzy ludźmi nie grają roli, bo ich po prostu nie ma :), no ale nie od dzisiaj wiadomo, że muzyka łagodzi obyczaje:) a UR jak i cała Detroitowa szkoła, do tej pory funkcjonuje na zasadzie otwierania perspektyw i alternatyw dla ludzi w trudnych sytuacjach, czy ludzi którzy ze względu na brak środków nigdy by do tych możliwości nie zdołali dotrzeć.

To są dla mnie najwięksi bohaterowie, jeżeli chodzi o message, inspiracje osobowe a także muzyczne. Czerpanie inspiracji zewsząd, chyba narzuciły również odrobinę czasy w jakich dorastałem.

W Europie wyglądało to bardzo ciekawie, po upadku muru berlińskiego, oczywiście nabrało to wszystko zupełnie innego wymiaru, szerszego zdecydowanie,  charakteru i znaczeni obyczajowo-społecznego. Myślę że do końca rządy w tych krajach, w których się to rozwijało, nie wiedziały z czym maja do czynienia, ponieważ coś podobnego miało miejsce wcześniej tylko w latach 70 tych.

To co najbardziej ujęło mnie w tamtych czasach to, fakt że miało to wszystko charakter mocno przełomowy, nie chodziło o indywiduum tylko o jedność, wspaniała iluminacja nie do zapomnienia.

Także w tych czasach inspiracje czerpaliśmy zewsząd. Nocne wypady całą ekipą do Berlina w wieku 19 lat, mówiąc Mamie że nocuje u Jacka w Rembertowie i wracam jutro a w rzeczywistości chodziło o zakupy w Hardwax-ie, dotknięcie podpisów na plakacie UR, po nocy spędzonej w Tresorze czy E-werku, jeszcze powrót i trzeba starać się nie opowiedzieć tego wszystkiego co się przeżyło rodzicom w euforii. Trudna sprawa.

Masz szeroki przedział gatunkowo, jeżeli chodzi o grana przez siebie muzykę ale jednak skupiasz się głównie na niektórych, czy możesz coś o tym powiedzieć?

Tak :), od początku staram się nie ograniczać jak i też nie oglądać na panujące tendencje w muzyce czy modne tricki. Gram to co mnie interesuje i to, co jest w jakimś dla mnie stopniu jakościowe i może zainteresować innych czy nadaje się do miksu. Są różne kryteria doboru, jednak podstawowym i najważniejszym jest jakość. Nie lubię dogmatów i konfliktów np: jeżeli chodzi o nośniki, jakość itp. ale mimo wszystko nie gram słabych jakościowo plików, nawet jak puszczam coś niewydanego czy

po prostu coś czego nie mam na winylu z cyfry. Uważam, że dbając o jakość dźwięku wpływasz na stopień dotarcia do odbiorcy, tylko tyle.

Co do szerokiego przedziału jezeli chodzi o gatunki muzyczne, to uważam że dobry dj wcale nie musi grac 4/4 cały czas albo trzymać się jednego gatunku, grać tylko house czy techno, oczywiście może 🙂 ale ja po prostu tak nie robię. Odnajduje tyle ciekawych rzeczy w różnych gatunkach, że ograniczenie do jednego, było by po prostu dla mnie sporym dyskomfortem.

Jeżeli natomiast chodzi o części w miarę stałe, jakie przewijają się w moim repertuarze dj-kim :), no to pewnie zawsze odnajdzie się trochę klasyki muzyki tanecznej czyli sporo Chicago housu i proto housu, dsiwolągi disco czy new wave, na pewno oparte na pięknych akordach jakieś Detroit techno, proto electro typu Cybotron czy Aux 88, dobry acid czy różne ciekawe pochodne trudne do zdefiniowania.

Również dużo przestrzennych letnich brzmień, które powróciły jakiś czas temu po raz kolejny do klubów balearyczne czy bardziej organiczno-taneczne rzeczy. Oczywiście niezmiennie żelazne pozycje z Detroit techno czy klasycznych electro brzmień były dla mnie najważniejszą inspiracją, dlaczego? Dlatego, że wydają mi się szlachetnie konsekwentne, dlatego że odpowiada mi ta szczera frekwencja czasami chłodna bez sztucznego lukrowania, dla mnie muzyka nie musi być kolorową iluzją, lubię kiedy jest tajemnica w muzyce, coś  nie zdefiniowanego, dlatego bardzo cenię sobie klimat i subiektywne brzmienia u artystów,  pochodzą bezpośrednio z ich serc i mózgów i  pomijają niepotrzebne bodźce.

Muzyka klubowa ewoluuje już od ponad 40 lat a wraz z nią oczywiście jej produkcja tak więc ciężko jest być zamkniętym tylko na rzeczy stare, ale ciężko tez zapomnieć o niektórych cennych zdobyczach muzyki, do których tak miło jest wracać, dlatego czasy w których został zrobiony utwór który chce zagrać nie grają dla mnie znaczenia.  haha.  Wszędzie można znaleźć coś dobrego, natomiast zamykając temat różnych gatunków, jeżeli ktoś kocha miks, jest to różnorodność jest dla niego tylko i wyłącznie zdobyczą i ułatwieniem, zasnąłbym i spadł z dj-ki miksując tylko bity i haty albo same cowbelle i stęki z disco, lubię pomieszać, zawsze myślałem że od tego są dj-e :D.

Nad jakimi projektami pracujesz obecnie?

Staram się cały czas nad czymś pracować w domu, wychodzi z różnym skutkiem, często zakopany w rozebranych na części pomysłach, ale zima była łaskawa dlatego jestem uśmiechnięty jak myślę o przyszłości. Co do planów wydawniczych, robię po prostu co czuję i mogę w określonym przez siebie tempie i kolejności, mam kontakt z bliskimi, również z właścicielami czy pracownikami wytwórni do których chciałbym wysłąć materiał. Niektóre rzeczy już się dzieją ale mówić o tym na tym etapie jest po prostu bez sensu. Lepiej rozmawiać o rzeczach m które już są dostępne dla wszystkich :). Kiedy skończę swój plan na ten rok, będę się nad tym zastanawiał,  chętnie też wtedy się pochwalę ale teraz.

Jakoś nie chcę jak to teraz bywa robić czegoś ultra sztucznie to stymulując. Muzyka broni się sama nie potrzebuje klakierów i adwokatów.

Od jakiegoś czasu współpracuję też z grupa młodszych ludzi, pochodzących raczej ze sceny jazzowo, rockowo, indy, eksperymentalnej, ponieważ uważam że miło jest mieć z kims wspólny język jeżeli chodzi o podejście do dźwięku i sposoby pracy. Na pewno coś ciekawego niedługo z tego wyniknie na boku. Te osoby to jak Alicja Boratyn, Aleksander Żurowski czy Jakub Buchner. Głównie jednak skupiam się na swoich solo rzeczach  i projekt ze starymi kolegami Piotrem Sobotą i Pawłem Kobylińskim (materiał w mocno różnorodnym stylu opartym jednak z swojej bazie na szlachetnym electro booty/ :).

Cenie sobie w Polsce bardzo wiele osób i bardzo lubię współpracować z innymi, z resztą kooperacji mam ok 8 czy 9 ciu, więc oczywiście jak czas pozwoli będą kontynuowane ale czas na eksperymenty i szlifowanie swoich rzeczy.

Co do tych, z którymi chciałbym współpracować, jak wspomniałem wyżej kooperacje z bliskimi są i będą czy o jakiejś specjalnej marzę, nie myślałem o tym, nie jest to chyba teraz dla mnie takie ważne. Myślę, że jeżeli będę konsekwentny to przyjdzie co ma przyjść ogólnie :), to wszystko.

Z kim byś chciał zagrać b2b?

hmm, no tutaj w kwestii dj-ki, już bardziej można się pobawić w taka zabawę i pograłbym na pewno chętnie z Jeffem Milssem :D, z Jay Denhamem, z Dj Assaultem, z Ronem Hardy’m, Robem Hoodem z Theo Parish’em, Dj Shadow’em, Vakulą, Dj Koze, Erol Alkan, Optimo, Move D, Gerd Janson, Villalobosem, i paroma innymi. na klawiszach chciałbym pograć z Mikiem Banksem ponieważ jest moja ulubiona postacią z wszystkich no może razem z Krzyśkiem Komedą. Miałem tę przyjemność i okazję grać już z wieloma dla mnie kultowymi postaciami z tej sceny, nie będe wymieniał bo to jest pozerka ale uwierzcie mi z wieloma, dlatego nie mam wielkich oczekiwań, oczekuje że rzemiosło zostanie docenione i jak coś działa to po prostu trwa.

Lepsze polskie festiwale według ciebie?

Co do festiwali, no to chyba nie mamy co narzekać, jeżeli miejmy nadzieję nic się nagle nie zmieni. Już słychać jakieś głosy o wstrzymanych dotacjach, także jeżeli nie będzie jakiejś dzikiej rewolty w kulturze, to mam nadzieję, że wszystko dalej się będzie rozwijało, a co do różnic z zachodem, może organizacyjnie jeszcze odrobinę ale ogólnie nie wydaje mi się żebyśmy jakoś specjalnie odstawali. Każdy fest właściwie, robiony jest już wg jakiegoś jakościowego standardu, głównie z restzą zachodniego, reszta to kwestia co kto lubi i na jaki się wybierze. Moimi ulubionymi są zdecydowanie Tauron i Unsound, Off i najlpeszy festiwal z przeszłości Astigmatic.  Choć te organizowane przez Niemców jak np: Garbicz, Nagle Nad Morzem czy Summer Contrast uważam, że organizacyjnie i pod względem atmosfery bija na głowę 10 razy większe eventy, ale to są już kwestie gustów poza dyskusją.

Ja po prostu akurat jestem fanem tych mniejszych, bliżej natury niż plastikowych wielkich namiotów czy monstrualnych scen,  ale najeździłem się już po prostu chyba na te makro skale. Uważam, natomiast że te mniejsze robione są z większą dbałością o odbiorcę, często lepiej tam słychać, nie wspominając o zabawie i bezpieczeństwie, co w przypadku festów na których spożywane są również środki psychoaktywne, wg. mnie jest kwestią najważniejszą. Atmosfera szczera, nie ma przemocy, to jest wg. mnie to o co chodzi w tej kulturze jeżeli chodzi o festiwale, nie stawiają ludzi tylko i wyłącznie w funkcji konsumenta, ale także współtwórcy tego wszystkiego a na pewno ważnej części czy elementu. Wszyscy równi ale nie na płaszczyźnie mrówek tylko braterstwa, każdy uśmiechnięty, mało gadania dużo tańca, piękne scenario, to właśnie lubię. Wracając do meritum :), mamy fajne  festiwale, polskie czy nie warto jeździć się bawić, biwakować i budować tą piękna alternatywę i ucieczkę od tego co dzieje się w miastach.

Oczywiście ja dość mało imprezuje więc widzę pewnie 1/4 tego co się w Polsce dzieje, ale niżej opowiem jeszcze o inicjatywach, na które wg mnie warto zwrócić uwagę.

Co do artystów, zdecydowanie uważam, że to co się dzieje w Polsce zasługuje od dawna na uwagę całego świata, Mało tego uważam, że wreszcie czas aby Polskie firmy i organizatorzy czy promotorzy że polski

artysta to nie jest ten od zaklej dziury przed i po występującej „gwieździe”. Znam wiele osób z zagranicy, którzy nie mogą od lat wyjść z podziwu dlaczego jesteśmy tak uległymi organizatorami festów, którzy kompletnie nie cenią własnej kultury, cóż trzeba by się tutaj zając drobnomieszczańskim po prostu podejściem, tych rozepchanych promotorów, których interesuje tylko szybki skok na kasę a na to po prostu szkoda czasu :).

Chyba dość już takich sytuacji, czas żeby każdy zajął swoje miejsce i kompetencje, ważne jest żeby uważać z kim się współpracuje jednak, ważna jest kolejność pewnych spraw, inaczej jest to po prostu powielanie błędów i to nie działa tak jak powinno.

Rozliczanie zbiórek charytatywnych czy na płyty czy na zdarzenia czy osoby, też bardzo by było mile widziane, jak były by po prostu rozliczane transparentnie, bo to są po prostu pieniądze ludzi i mają wiedzieć co się z nimi stało :).  Także uważność to przydatna cecha teraz i trzeba się cenić inaczej ktoś to sprzeda.

Wracając do samych artystów, muszę wspomnieć jedno, Polska wg. mnie w tej chwil jeżeli wszystko będzie się tak pieknie rozwijało pod względem płodności artystów stanie się druga Skandynawią.

Mamy nieprawdopodobny potencjał i bardzo dużą grupę dobrych wykonawców i zespołów w Polsce. Ja z roku na rok, gdy  jestem za granicą w gronie osób ze środowiska muzycznego, coraz bardziej dumny przedstawiam im kolejne rzeczy a oni nie moga wyjść z podziwu jeżeli chodzi o gust estetykę i jakość produkcji.

Nie mozna nie wspomnieć tu  również o wytwórniach, nie opieranych na korporacjach czy romansach z dużymi i możnymi firmami tylko prowadzone przez prawdziwych pasjonatów, którzy łożą ogromne często własne prywatne pieniądze, aby ludzie mogli tego artystę w ogóle w Polsce posłuchać i zobaczyć a jakiś klub czy firma przy podsumowaniu roku, mogła się pod tym podpisać. Uważam że to są z kolei nasi polscy bohaterowie, chodzi mi o takie wytwórnie Jak Recognition czy Father and son Records and Tapes, Technosoul, czy Minicromusic, You Know Me czy Transatlantyk, to są wszystko inicjatywy z których można być tylko i wyłącznie dumnym, ponieważ mimo niskich budżetów przedstawiają niemałą wartość i jakość, często w przeciwieństwie do kolorowych i miałkich pod względem merytorycznej zawartości mocno przereklamowanych wydawnictw, wiedza dokąd zmierzają. Szanuję to i bardzo mnie to buduje.  Bardzo tez jestem pod wrażeniem takich cykli imprez jak Move Mózg, który organizuje Ola z Cyrylem, projektem Utopia a także Kuba ze swoja magiczną naturą. Cykle łączące konkretną zgraję znajomych, fantastyczną grupę ludzi, imprezy te odbywają się w warszawskim Mózgu i wg mnie są najlepiej przygotowanymi imprezami w Warszawie w tej chwili, po prostu serca tutaj nie brakuje, zawsze będę ich wspierał i angażował w miarę możliwości. Tak samo nie da się nie wspomnieć o kochanej krakowskiej ekipie Radar z Olivka i Chino na czele, poszerzoną o Bartka Barana i jak zawsze gotowego do odsieczy i angażowania się w granie Kinzo Chrome czyli legendarnego juz „Big O.”  To kogo bukuja z jaka częstotliwością i natężeniem, chłopaki z technosoul zaśługuje tylko i wyłącznie na szacunek, Ich Pozdro Techno Impact, to cykl który za granicą byłby legendą. Polecam śledzić poczynania tych Panów, zarówno imprezowe jak i wydawnicze.

Co do Polskich artystów trochę szerzej ja odrobinę uciekłem ze sceny klubowej, i wróciłem do korzeni do instrumentów i zespołów do grania i robienia remiksów instrumentalnym projektom, współpraca na zasadzie symbiozy nie ciśnięcia i rozpychania się.

Jak dla mnie jest grono ludzi konsekwentnych i nie głośnych i gadatliwych a konkretnych jak :

Tanzlife, Bartek Baran, Kosel, Błażej Malinowski, Paweł Zawadzki czy Selvy, to są dla mnie odkrycia ostatnich 2 lat. Odkrycia z którymi współpracować czy bookować w robionych przeze mnie imprezach po prostu będę, ponieważ na to zasłużyli ciężka pracą i nie jednym wyrzeczeniem. Produkcja muzyki to konkret z wyobraźni nie szampan, klaskanie i dekolty do pasa. Oni o tym doskonale wiedzą i słychać to w tym co robią.

Jeszcze tylko reszta infrastruktury, niech uwierzy w coś innego niż pieniądz, że nagłośnienie robi atmosferę i determinuje imprezę  a artyści i muzyka są jej najważniejszym elementem i powinno być lepiej :D.

Pamiętajcie jak Niemcy czy Anglicy lub Hiszpanie słyszą jak gramy podchodzą do nas do dj-ki i śmieją się, że u nich na taka imprezę i sety wstęp kosztuje 3 razy więcej, więc warto o tym pamiętać, że te 20 zł zostawione na bramce idzie na nas, nie dla właścicieli klubów.

Szanujmy się i swoją pracę a na efekt nie będzie trzeba długo czekać.

Nie uważam żeby klubowo w Warszawie działo się coś niesamowitego, brakuje miejsc średniej kubatury czystych z dobrym soundem i ładnymi toaletami, magazyny dla chłopaków już mamy, czas na coś z zakazem palenia na parkiecie, na jakimś poziomie, na to czekamy. Niech właściciele klubów po prostu pamiętają o kobietach, to najlepsi tancerze a nie lubią na parkiecie papierosów w oku i śmierdzącego po 3 minutach wszystkiego, tak tak życie 😀

Natomiast to co jest jest na ciekawym surowym poziomie i warto zadbać aby ten okres był chociaż wprawką do budowania rozwijającej się infrastruktury, przed workshopem organizowania prawdziwych, profesjonalnych imprez klubowych, jakie będą miały miejsce mam nadzieję, w niedalekiej przyszłości :).

Uważajmy na siebie, dbajmy o siebie, szanujmy się a na pewno szybko coś dobrego z tego się wykluje.

Dziękuje za zaproszenie na podcast , wywiad i życzę wspaniałej przyszłości na kulturalnej mapie Warszawy 🙂